Historia placu

Rozdział 1. Plac targowy "UNITARG" na Grzegórzkach


      Ślady pierwszych ludzi w okolicach dzisiejszego Krakowa udokumentowane są w materiale archeologicznym w okolicach Tyńca, na Krowodrzy, a także na Sowińcu, Zwierzyńcu i Grzegórzkach. Nazwa Grzegórzki, dawniej Grzegorzkowice, Grzegorzowice, Grzegorzkowa, Gregorsdorf, Wola Grzegorzowska, pochodzi od imienia Grzegorz, Grzegorzek. Nazwa ta wiąże się z rodowym imieniem Toporczyków, a konkretnie może być związana z osobą Grzegorza z Pisar, który sprawował opiekę nad małoletnimi Spycymirami. Spycymir był w latach 1331-1350 kasztelanem krakowskim, osiągając ten najprzedniejszy urząd w państwie dzięki wiernej służbie królowi, a także wchodzeniu w koligacje rodzinne z możnymi rodami małopolskimi. Spycymir, który miał 7 synów, dał początek świetności Leliwitów, zapewniając swoim potomkom przodującą pozycję wśród możnowładztwa małopolskiego. Od Spycymira biorą początek trzy rodziny magnackie: Melsztyńscy, Jarosławscy i Tarnowscy. Herbem rodu jest Leliwa, złota gwiazda nad złotym półksiężycem na niebieskim tle, która do dzisiaj jest herbem Tarnowa.


      Grzegórzki to dawna podkrakowska wieś, położona za kościołem św. Mikołaja w Krakowie na wschód od dawnego koryta Starej Wisły, kilometr na wschód od centrum Krakowa. Wieś od zachodu graniczyła z Kazimierzem i położoną przy dawnym trakcie handlowym z Krakowa przez Mogiłę na Sandomierz i Ruś Wesołą, od północy i wschodu z Piaskami, od południa przez Wisłę z Janową Wolą oraz Zabłociem. Najstarsza zabudowa wsi powstała wzdłuż dzisiejszej ulicy Grzegórzeckiej, na odcinku pomiędzy ul. Łazarza a ul. Żółkiewskiego.


      Początkowo teren wsi należał prawdopodobnie do uposażenia biskupstwa krakowskiego lub klasztoru tynieckiego. Później stanowił własność rycerską, zapewne rodu Toporczyków, następnie na przełomie XIII i XIV wieku należał do rodziny Spycymirów. Wieś, wzmiankowana w źródłach po raz pierwszy w drugiej połowie XIV wieku, stanowiła własność szlachecką Jana Borka (zm. ok. 1388 roku), rajcy krakowskiego, stolnika sandomierskiego od 1360 roku, żupnika olkuskiego. Po jego śmierci Grzegórzki były w posiadaniu jego synów: Piotra Borka, mincerza krakowskiego i wójta olkuskiego oraz Jana Borka (zm. przed 1427 rokiem) rajcy krakowskiego. W latach 1388-1389 wieś została zakupiona przez radę miejską Krakowa. W XV wieku wsie Grzegórzki i Dąbie występują zwykle razem jako całość gospodarcza; miasto Kraków często wydzierżawiało lub sprzedawało z prawem wykupu wymienione wsie zamożnym mieszczanom i rajcom krakowskim. W XV wieku wieś była w posiadaniu między innymi mieszczan Jurga Szwarca, Jana Teschnera, Piotra Tarnowa. W 1465 roku rada miejska sprzedała obie wsie, z prawem wykupu za 1800 florenów węgierskich, Janowi Wierzynkowi, rajcy krakowskiemu, przedstawicielowi wpływowego rodu kupieckiego. W 1471 roku wsie zostały wykupione przez miasto, a w latach 1476 - 1494 stały się ponownie własnością Jana Wierzynka. W 1496 roku miasto sprzedało dochody z Grzegórzek i Dąbia, z prawem wykupu, szpitalowi św. Ducha w Krakowie. Na początku XVI wieku obie wsie dzierżawił Jan Kezling (Kisling, Kezinger) zm. w 1534 roku, mieszczanin i rajca krakowski, lonher krakowski (zarządca majątku miejskiego). W pierwszej połowie XV wieku wsie dzierżawili przedstawiciele jednej z najbardziej wpływowych patrycjuszowskich rodzin krakowskich: Piotr Morsztyn (ok. 1455 - ok. 1526 ) kupiec i bankier krakowski, jeden z najaktywniejszych rajców krakowskich na początku XVI wieku, oraz Jan Morsztyn (1481 - ok. 1539) kupiec i rajca krakowski, poseł z Krakowa na sejm piotrowski w 1533 roku. W latach 1551 - 1570 wsie były bezpośrednio zarządzane przez lonherów krakowskich. Folwark i dwór na terenie wsi posiadał przedstawiciel wpływowej rodziny możnowładczej, Mikołaj Oleśnicki (zm. 1566/67), poseł sejmowy, opiekun innowierców, właściciel Pińczowa, głównego ośrodka reformacji w Małopolsce. W XVII i XVIII wieku wieś wchodziła w skład posiadłości podmiejskich należących do Krakowa, a mieszkańcy wsi byli zobowiązani do pracy przy oczyszczaniu miasta. W 1789 roku wieś była w posiadaniu miasta Krakowa, liczyła 221 mieszkańców, 38 domostw, w tym 8 chałup o jednym gospodarzu, 18 o dwóch lub więcej gospodarzach, 12 chałup bez gruntu i ogrodu.


      W połowie XIX wieku na południowych obrzeżach wsi, w rejonie dzisiejszej ulicy Wandy, powstały fortyfikacje twierdzy Kraków, wchodzące w skład pierwszej linii obwarowań: tzw. luneta Grzegórzecka, a następnie w 1856 - 1859 redutowy fort Grzegórzecki 17. W rejonie dzisiejszego ronda Kotlarskiego została zaś wzniesiona brama Grzegórzecka. W 1869 roku Piaski z przysiółkiem Grzegórzki liczyły 722 mieszkańców i posiadały 51 domów. Niektóre gminy podmiejskie występowały z prośbą o włączenie do Krakowa, np. Grzegórzki, już w 1867 roku, następnie w 1873 i 1890. Wymagało to jednak pokonania bardzo wielu trudności. W 1890 roku gmina Grzegórzki-Piaski liczyła 2100 mieszkańców, 82 domy i posiadała szkołę ludową czteroklasową.
W latach 1838 - 1854 Grzegórzki weszły w skład V cyrkułu miejskiego (Wesoła, Grzegórzki, Piaski). W 1854 - 1867 wieś z sąsiednimi Piaskami tworzyła gminę wiejską, podległą jurysdykcji magistratu krakowskiego. Systematyczne prace nad przyłączeniem do Krakowa gmin podmiejskich rozpoczęły się w roku 1902. Kierował nimi od początku Juliusz Leo, z którego osobą łączy się utworzenie tzw. Wielkiego Krakowa. Grzegórzki, z częścią południową Piasków, zostały włączone do miasta 1 kwietnia 1910 roku. Z dniem tym przyłączono do Krakowa szereg gmin i tzw. obszarów dworskich i stworzono z nich 10 nowych dzielnic Krakowa, które otrzymały zasadniczo nazwy dawnych wsi i kolejną numerację od X do XIX. Grzegórzki w 1910 roku zajmowały teren o powierzchni 1,52 km kwadratowego, liczyły 4.719 mieszkańców, znajdowało się tu 146 domów.
W latach 1877 - 1878 powstał na Grzegórzkach, przy ul. Rzeźniczej 28, zespół budynków rzeźni miejskiej, zaprojektowany przez znanego krakowskiego architekta Macieja Moraczewskiego, twórcy między innymi gmachu Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. W 1893 roku, przy dzisiejszej ulicy Chodkiewicza, został uruchomiony urząd pocztowy, którego pierwszym naczelnikiem była Maria Domanus. W 1897 roku przy ul. Grzegórzeckiej 59 powstała fabryka gwoździ braci Baumingerów, w 1898 roku, przy ul. Wincentego Pola 7 fabryka wyrobów stolarskich Romana Muraniego zaś z początkiem XX wieku uruchomiono Parową Fabrykę Mebli oraz tartak Stanisława Burzyńskiego.


      Przez teren Grzegórzek w 1899 roku została wytyczona linia kolejowa Kraków - Kocmyrzów, a w 1900 roku trasa Kraków - Mogiła; powstała też stacja kolejowa.
Wzrost uprzemysłowienia Grzegórzki odnotowały na przełomie XIX i XX wieku, kiedy powstało wiele nowych zakładów przemysłowych i warsztatów rzemieślniczych. Wybudowano fabrykę maszyn i urządzeń rolniczych Marcina Peterseima, która przed wybuchem I wojny światowej należała do największych wytwórni maszyn i urządzeń rolniczych w zachodniej Galicji. Przedsiębiorstwo, które w 1922 roku zatrudniało ponad 300 osób, funkcjonowało do 1930 roku.
Najwcześniej i najbujniej rozwijał się w Krakowie fabryczny przemysł metalowy, a najważniejszym zakładem tej gałęzi wytwórczości był duży zakład przemysłu maszynowego Zieleniewskich, którego budowę na Grzegórzkach rozpoczęto w 1907 roku. Przedsiębiorstwo to w 1929 roku zatrudniało prawie 1000 pracowników i było największym zakładem przemysłowym Krakowa. Po II wojnie światowej funkcjonowało jako Zakład Budowy Maszyn i Aparatury im. Stanisława Szadkowskiego. Dzielnica Grzegórzki w 1921 roku liczyła 5.100 mieszkańców. Wzbogacała się też kolejno o: fabrykę wyrobów papierowych J. Pacanowskiego, wytwórnię autokaroserii i powozów Jana Orlickiego, Polsko-Szwajcarską Fabrykę Czekolady "Suchard" (w 1936 roku firma ta zatrudniała 550 pracowników) i Polskie Zakłady Gumowe "Semperit". W 1950 roku przy ul. Grzegórzeckiej uruchomiono Zakłady Maszyn Drogowych i Budowlanych "Madro". Pod koniec 2000 roku do eksploatacji oddano most Kotlarski, łączący dzielnicę Grzegórzki (ul. Kotlarska) z Podgórzem (ul. Zabłocie).


      Na przełomie XIX i XX wieku na terenie Grzegórzek wybudowano szereg gmachów użyteczności publicznej, posiadających obecnie również walor zabytków architektury. W latach 1893 - 1896 powstał budynek Collegium Medicum przy ul. Grzegórzeckiej 16; zaprojektował go w stylu eklektycznym architekt Józef Sare (1850 - 1929), późniejszy wieloletni wiceprezydent Krakowa. W 1929 roku powstał, według projektu architekta Jerzego Struszkiewicza, budynek Kliniki Urologicznej przy ul. Grzegórzeckiej 18. W latach 1926 - 1930 został wzniesiony w stylu modernistycznym, według projektu zespołu autorskiego Jerzego Struszkiewicza i Maksymiliana Burstina (1886 - 1932), Dom Studentów Medycyny przy ul. Grzegórzeckiej 20.


      Powstało też Osiedle Grzegórzki, wznoszone od 1948 roku pomiędzy ulicami Siedleckiego, Metalowców oraz po obu stronach al. Daszyńskiego; 4- i 5- kondygnacyjne budynki (wzdłuż al. Daszyńskiego) z lokalami handlowo-usługowymi. W latach 1958 - 1969 osiedle rozbudowano między al. Pokoju, ulicami Kordylewskiego, Sądową i Francesco Nullo. Wzniesiono budynki 4- i 8-kondygnacyjne w technologii tradycyjnej, pawilon handlowo-usługowy, szkołę podstawową i liceum. W latach 80-tych osiedle zagęszczono budynkami 11-kondygnacyjnymi. Po 1945 roku rozwinęła się sieć komunikacyjna (rondo Grzegórzeckie, al. Powstania Warszawskiego, al. Pokoju) i zabudowa miejska (między innymi wieżowiec Business Center Club przy rondzie Grzegórzeckim). Grzegórzki od 1991 roku należą do II dzielnicy samorządowej, której dały nazwę.


Wróć na górę
Rozdział 2. Na Grzegórzkach rodzą się nowe tradycje kupieckie



      Spółka Kupiecka placu targowego "UNITARG", wraz z powstaniem w 1991 roku, podjęła dzieło utrwalania i wzbogacania tych podstawowych wartości i zasad, które konstytuują miejscowe środowisko kupieckie. Potwierdza tym, że nie ogranicza się wyłącznie do problemów ekonomicznych i zawodowych lecz angażuje się także w inicjatywy o charakterze religijnym, obyczajowym i towarzyskim. Wyraziło się to w ufundowaniu przez kupców własnego sztandaru. Ozdobiony on został z jednej strony misternie wyhaftowanym logo placu targowego "UNITARG", z umieszczoną obok datą powstania Spółki Kupieckiej, a z drugiej godłem Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej: koga z napiętymi od wiatru żaglami, jako symbol wielkości kupiectwa krakowskiego i dążenia do odbudowy dawnego znaczenia handlowego Krakowa. Ceremonia poświęcenia sztandaru odbyła się w kościele św. Barbary, który od samych swych początków związany jest z krakowskim kupiectwem. W 1388 roku Mikołaj Wierzynek - senior ufundował na cmentarzu przykościelnym kościoła Mariackiego kaplicę, na fundamentach, której w XV wieku zbudowano obecną świątynię. W 1404 roku przy kościele św. Barbary powstało Bractwo Literackie, nazywane też bractwem kupieckim. W 1444 roku kardynał Zbigniew Oleśnicki potwierdził osobnym aktem założenie Bractwa Kupieckiego. Życie religijne krakowskiego środowiska kupieckiego od 1774 roku na trwałe związane jest z kościołem św. Barbary. W świątyni tej odbywają się w ciągu roku dwa nabożeństwa na rzecz Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej: jedno w listopadzie za zmarłych członków tej organizacji i drugie w święto Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia, obchodzonego jako Święto Kupca. Podczas mszy św. celebrowanej z tej okazji 9 grudnia 2001 roku, ksiądz infułat Bronisław Fidelus, archiprezbiter Bazyliki Mariackiej, poświęcił też sztandar kupców z placu targowego na Grzegórzkach. Przyjął się tutaj również zwyczaj wystawiania kupieckiego stołu wielkanocnego, połączonego ze święceniem koszyczków wypełnionych pokarmami świątecznymi. Otrzymują je ludzie samotni, ubodzy oraz ciężko doświadczeni przez los .
Spółka Kupiecka placu targowego "UNITARG", zrzeszona w branży "Place Targowe" Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej, wnosi do działalności tej najstarszej w Polsce samorządowej organizacji kupieckiej wiele pomysłów i inicjatyw, zarówno w dziedzinie zawodowej jak też społecznej. Zaowocowało to dziesiątkami przedsięwzięć, których celem było umocnienie solidarności zawodowej oraz jedności organizacyjnej krakowskiego środowiska kupieckiego.


      Dziesięciolecie rozpoczęcia działalności Spółki Kupieckiej placu targowego "UNITARG" na Grzegórzkach obchodzone było 19 stycznia 2002 roku. Uroczystości zainaugurowała msza św. w kościele parafialnym pod wezwaniem św. Mikołaja. Świątynię wypełnili grzegórzeccy kupcy wraz z rodzinami i poczty sztandarowe z bratnich targowisk "Stary Kleparz", "Nowy Kleparz" oraz "Tandety". Eucharystii przewodniczył proboszcz parafii św. Mikołaja, ksiądz Antoni Sołtysik.
Jubileusz świętowany był w Dworku Białoprądnickim. Grzegórzeccy kupcy uhonorowani zostali przez Radę Miasta i Krakowską Kongregację Kupiecką okolicznościowymi wyróżnieniami. Marek Zegadłowicz, prezes zarządu Spółki Kupieckiej "UNITARG", otrzymał srebrny medal Kraków 2000, a Jan Łapka, przewodniczący branży "Place Targowe" Kongregacji, brązowy. Wojciech Wojtowicz, prezes Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej, medale tej organizacji wręczył: Jerzemu Dańcowi, Marzenie Chachlowskiej i Janinie Teteli. W szczególny sposób kupcy z Grzegórzek uhonorowali dwie dobre "kumy" targowiska - wiceprezydent miasta Krakowa - Teresę Starmach oraz dyrektor Wydziału Spraw Administracyjnych Urzędu Miasta Krakowa - Martę Nowak. Obie panie otrzymały imponujące wieńce z warzyw i owoców, inspirowane wodewilem "Królowa Przedmieścia". Później całe towarzystwo, zabawiane anegdotami przez wodzirejów, w których rolę wcielili się znawcy Krakowa: Leszek Mazan i Mieczysław Czuma, uczestniczyło w grzegórzeckim balu kupieckim. Bal był niezwykle udany. Szefowie kuchni restauracji "Dworek Białoprądnicki" zadbali o to, by zaspokoić najbardziej wybrednych smakoszy. Na przystawkę zaproponowali: pasztet z dziczyzny z borówką i chrzanem, jako danie główne podano schab ze śliwką francuską, ziemniaki w koprze i pukiel warzywny, na deser paschę. Na stole szwedzkim były między innymi polędwica po cygańsku, warkocze kabanosów, skrzydełka diabełka, śledź w winie imbirowym, kura w galarecie z sosem czosnkowym, jaja w sosie wiosennym. Z dań gorących szynka na gorąco z kapustą, wołowina po burgundzku. W bufecie były trunki. Do tańca przygrywała doborowa kapela Andrusów z Aleksandrem Kobylińskim - "Makino".


      Przygotowania do obchodów jubileuszu były długie i staranne. Uczestniczył w nich również proboszcz parafii św. Mikołaja, ksiądz prałat Andrzej Sołtysik. Nie obyło się jednak bez małego potknięcia. Choć w scenariuszu przewidziano łamanie się opłatkiem, to jednak zapomniano go zabrać z kościoła. Z opałów kupców i księdza wybawił Antoni Nawrot, komendant miejski straży pożarnej, polecając fajermanom z Westerplatte dostarczyć opłatki. Z obowiązku kronikarskiego godzi się też odnotować fakt, że uczestnicy grzegórzeckiego balu kupieckiego byli pierwszymi krakowianami, którym dane było zobaczyć pierwszy numer niedzielnego wydania "Gazety Krakowskiej". Egzemplarze tego popularnego krakowskiego dziennika, ze szczegółowym opisem przebiegu uroczystości jubileuszowych, opatrzonych zdjęciami z balu, trafiły do Dworku Białoprądnickiego na długo nim z parkietu zeszła ostatnia para.




Fotografie z naszych spotkań można przeglądać w Galerii. (kliknij tutaj)
Wróć na górę
Rozdział 3. Od biednych i samotnych, powodzian, uchodźców wojennych, po ubogie dzieci i noworodki



       "Na próżno żyje ten, kto nikomu nie przynosi pożytku" - tej dewizie kupieckiej, głoszonej nieprzerwanie od 1742 roku przez członków Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej, wierna jest społeczność kupiecka placu targowego "UNITARG" na Grzegórzkach. Nie szczędzi ona nigdy pomocy rzeczowej jak też finansowej, której celem jest wsparcie ludzi pokrzywdzonych przez los, a także przedsięwzięć o wysokich wartościach społecznych.


      Targowisko "UNITARG" tradycyjnie już jest miejscem zbiórki żywności, której nie skąpią tutejsi kupcy. Ofiarowane przez nich szczególnie poszukiwane produkty trafiają na świąteczne stoły najuboższych krakowian za pośrednictwem instytucji dobroczynnych, przygotowujących paczki świąteczne i posiłki dla biednych i bezdomnych. Dary te dwa razy w roku, przed świętami Wielkanocnymi i Bożego Narodzenia, pozyskują wolontariusze krakowskiego Banku Żywności. Doświadczenia zdobyte przez tę placówkę na Grzegórzkach posłużyły do rozszerzenia zbiórki żywności na inne targowiska.


      Dla ofiar powodzi w 2001 roku plac targowy "UNITARG" przekazał pomoc wartości prawie 13.000 zł, z czego ponad połowę tej kwoty otrzymała Maria Waligóra z Koniuszowej, mająca na utrzymaniu siedmioro dzieci w wieku od 3 miesięcy do 13 lat. Rodzina ta utraciła w powodzi męża i ojca oraz cały posiadany dobytek. Zaspokojeniu potrzeb powodzian służyło też wsparcie finansowe, przekazane za pośrednictwem Zarządu

      Wojewódzkiego Zrzeszenia Handlu i Usług w Gdańsku, oraz dary rzeczowe, które na ten szlachetny cel przejęły od kupców Stowarzyszenie Bank Żywności oraz Fundacja EquiLibre.


      Dobre serce kupców z placu targowego "UNITARG" wyraziło się także poprzez przekazanie powodzianom z 1997 roku żywności wartości około 5.400 zł. Biuro zarządu Spółki Kupieckiej tego targowiska zdobi między innymi oryginalna grafika Jerzego Owsiaka, otrzymana w 1995 roku za zdobycie pierwszego miejsca w Polsce w szlachetnej rywalizacji o zgromadzenie do godziny 16 największej sumy pieniędzy na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Kupcy grzegórzeccy hojnie wspierali także akcję dożywiania dzieci z rodzin polskich z miejscowości Biała Waka w rejonie solecznickim na Litwie. Rodacy z tego kraju pomoc tę ocenili jako przykład prawdziwego patriotyzmu oraz wysokiego poczucia wzajemnej solidarności społecznej, a także przeświadczenia o konieczności utrzymania i krzewienia polskości na Wileńszczyźnie. Na Litwie naukę w języku polskim pobierają w 126 polskich szkołach 22 tysiące dzieci. W Solecznikach bywał też Adam Mickiewicz, znał tę okolicę i odzwierciedlił to w swojej twórczości.


      Handlujący na placu targowym "UNITARG" corocznie dostarczają też owoce i inne dobra na stół wigilijny, przy którym wieczerzę, organizowaną w krużgankach krakowskiego klasztoru oo. Franciszkanów, spożywają samotni, ubodzy i bezdomni. Grzegórzeccy kupcy przekazują też setki kilogramów owoców do Parku Jordana, gdzie z okazji tradycyjnego Dnia Dziecka odbywają się imprezy na świeżym powietrzu. Zapewniają również dekorację płyty Rynku Głównego, jak też odbywających się w tym miejscu targów bożonarodzeniowych, dorodnymi choinkami pozyskiwanymi z Dobrej koło Limanowej. Znajdują się też wśród fundatorów pomnika papieża Jana Pawła II, wystawionego w Ogrodzie Strzeleckim przez Towarzystwo Strzeleckie zwane Bractwem Kurkowym. Kupcy ze spółki "UNITARG" wsparli też edycję przewodnika "Living in Kraków", wydanego przez Biuro Programów Zagranicznych Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Publikacja ta uznana została za najlepszą pozycję promującą miasto Kraków wydaną w języku angielskim, wypełniającą lukę na rynku informacji skierowanych do obcokrajowców. Przeznaczona ona została dla zagranicznych rezydentów, gości, turystów oraz studentów, stanowiąc jeden z elementów promocji Krakowa.


      Jeden z dowodów potwierdzających niezwykłe społeczne zaangażowanie kupców z Grzegórzek stanowi list, jaki do zarządu spółki "UNITARG" nadesłali organizatorzy, prowadzonej pod patronatem władz samorządowych Krakowa i Małopolski, akcji "Przywróćcie nadzieję". Celem akcji była pomoc dla uchodźców wojennych z Kosowa. "Ofiarowane przez Państwa środki finansowe - czytamy między innymi w liście - wykorzystywane są na rzecz pomocy uchodźcom przebywającym w Ośrodku w Gołkowicach. Grupie uciekinierów z Kosowa staramy się zapewnić, prócz podstawowych potrzeb bytowych, również wysoki poziom zajęć kulturalnych, edukacyjnych i integracyjnych. Wszystkie nasze akcje mają szansę powodzenia dzięki szczodrości ofiarodawców."


      Dziesięciolecie rozpoczęcia działalności gospodarczej przez Spółkę Kupiecką placu targowego "UNITARG", które przypadło 19 stycznia 2002 roku, było nie tylko okazją do bilansowania osiągnięć, ale także przysporzenia funduszy najbardziej potrzebującym. Wyraziło się to w zebraniu przez uczestników uroczystości jubileuszowych przeszło 4 tysięcy złotych. Kwota ta pochodziła od gości balu, którzy w drzewce nowo ufundowanego sztandaru Spółki Kupieckiej "UNITARG" wbijali specjalne honorowe gwoździe z umieszczonymi na nich swoimi nazwiskami. Za honor wbicia jedynego złotego gwoździa Dariusz Piątek - właściciel kiosku z kwiatami - zapłacił 1000 złotych. Zebrane pieniądze zasiliły konto Fundacji "Zdrowie Dziecka", działającej przy Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu Dziecięcym imienia św. Ludwika w Krakowie, ul. Strzelecka 2. Dar kupców grzegórzeckich posłużył do zakupienia nowej pompy infuzyjnej dla oddziału noworodków szpitala, założonego w 1876 roku, z inicjatywy pierwszego polskiego profesora pediatrii - dr Macieja Leona Jakubowskiego. Fundatorami tej prekursorskiej dla lecznictwa pediatrycznego placówki byli między innymi: Jan Matejko, księżna Marcelina Czartoryska oraz Anna z Treutlerów Helclowa, z fundacji której pomiędzy ulicą Długą i Helclów powstał monumentalny gmach Domu Ubogich - obecnie Dom Pomocy Społecznej im. Ludwika i Anny Helclów. Szpital dziecięcy im. św. Ludwika, wzniesiony przez Antoniego Łuszczkiewicza według planów wiedeńskiego architekta Wincentego Schella, powstał w trudnych warunkach Polski rozbiorowej i był zarazem jedną z pierwszych placówek tego typu na świecie. Do grona zasłużonych dla Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego im. Św. Ludwika dołączyli kupcy z Grzegórzek, których gest został wysoko oceniony zarówno przez personel lekarsko-pielęgniarski placówki, jak też rodziców i opiekunów małych pacjentów.
Spółka Kupiecka placu targowego "UNITARG" wśród swoich podopiecznych odnotowuje też młodych sportowców z Klubu Sportowego "Nadwiślan", korzystających w okresie ferii z posiłków regeneracyjnych. Z podobnej formy pomocy korzysta także grupa, rekrutujących się z ubogich rodzin, uczniów i uczennic ze Szkoły Podstawowej nr 10 na Grzegórzkach, którym kupcy wykupują smaczne i pożywne obiady w jednym z miejscowych lokali gastronomicznych.

Wróć na górę
Rozdział 4. Giełda staroci oraz książek na Grzegórzkach



      
Plac targowy "UNITARG" na Grzegórzkach znany jest także poza granicami kraju, dzięki urządzanej tu w każdą niedzielę giełdzie książek i staroci. Bazar odwiedzają między innymi Anglicy, Francuzi i Niemcy, zarówno kolekcjonerzy, jak i poszukiwacze ładnych, starych przedmiotów, czasem wartościowych, często niemodnych, niepotrzebnych, podniszczonych, sprzedawanych po niskich cenach. Często sprzedają je ludzie ubodzy, którzy z żalem rozstają się z pamiątkami rodzinnymi, często drobiazgami: łyżeczkami do kawy, puderniczkami, filiżankami, szklanymi wazonami czy chochlą do zupy, sygnowaną carskim orłem. Każdy, kto wybrał się, aby kupić określoną rzecz dla siebie, wyjdzie zaopatrzony w wiele dodatkowych, starszych lub nowszych przedmiotów do własnego domu lub prezentów dla rodziny lub przyjaciół. Na giełdzie można spotkać pasjonatów staroci zarówno z Krakowa, jak i wielu krajów europejskich. Nobilitacją dla giełdy książek i staroci jest umieszczenie jej w renomowanych wydawnictwach popularyzujących atrakcje turystyczne Krakowa. Giełda na Grzegórzkach posiada wysoką rangę zarówno w ruchu kolekcjonerskim, jak i bibliofilskim. Plac targowy "UNITARG" stanowi dla giełdy miejsce najdogodniejsze, ponieważ zlokalizowany jest w centrum miasta. Ruch kolekcjonerski jest dziś zjawiskiem społeczno-kulturalnym, gdyż nie tylko budzi, ale też pielęgnuje zainteresowanie narodowymi pamiątkami, zarówno historycznymi, jak też patriotycznymi. Dlatego każde szanujące się miasto na świecie jak oka w głowie pilnuje imprez kolekcjonerskich, które są także generatorami ruchu turystycznego.


      Mieszkańcy wielu krajów, np. Włoch, planują urlopy w czasie, gdy w odległych nieraz państwach, organizowane są co znaczniejsze giełdy staroci. Zawsze też, na czas tego typu imprez, hotele notują wzmożony napływ gości. Przyjeżdżają oni niemal z całej Polski. Prawie zawsze spotkać można na Grzegórzkach kupujących ze Szczecina, Wrocławia, Gdańska czy Warszawy. Znajdują się wśród nich także zawodowcy, którzy na pniu wykupują co cenniejsze przedmioty, zwłaszcza że oferują je osoby, które często nie znają ich wartości.

      Zabezpieczeniu funkcjonowania giełdy i dostosowaniu jej do potrzeb sprzedających oraz kupujących służyły inwestycje zrealizowane na targowisku "UNITARG". Obejmowały one pełną infrastrukturę oraz budowę obiektów i urządzeń handlowych. Trwające pięć lat prace w całości finansowane były przez kupców. Na placu, przed przebudową, nie było zaplecza sanitarnego, a w czasie deszczu wszystko tonęło w błocie. Niektórzy rozkładali towar wprost na ziemi, na kartonach, a kupujący z trudem przeciskali się wśród tłumów. Poniesiono olbrzymie koszty. Stworzono jednak dzięki temu warunki do prezentowania na Grzegórzkach cennych kolekcjonerskich staroci: znaczków, rycin, rzeźb, instrumentów muzycznych, monet, etykiet, kart telefonicznych itp. Wystawiane są kieliszki do różnorakich trunków - kryształowe i zwykłe, secesyjne patery, drewniane młynki do pieprzu i kawy, stare gliniane naczynia, pojedyncze porcelanowe filiżanki, dzbanki, talerze, oryginalne maselniczki, srebrne sztućce, nadtłuczone spodki, szklanki z zielonego szkła, złocone ramy, barwione flakoniki, naczynia z mosiądzu, posrebrzana torebka na grzebień itp. W kartonowych pudłach upchano stare widokówki, analogowe płyty, klasery ze znaczkami. Sporo jest zastawy stołowej z przełomu XVIII i XIX wieku i z późniejszych okresów, srebrnych puderniczek, papierośnic, popielniczek i puzderek. Zdarzają się pocztówki z widokami miasta i przedwojenne zdjęcia. Prezentowane są akwarele i olejne obrazy mało znanych lub wręcz anonimowych artystów krakowskich z XIX i XX wieku. Dostrzec można rosyjską szablę z lat 1943 - 1947 czy też odznaczenia pułkowe. Jest biżuteria z końca XIX wieku oraz początków XX wieku, licząca ponad 100 lat wieczorowa torebka, pleciona z posrebrzanego łańcuszka, stara torebeczka, zdobiona kolorowymi koralikami, kilkudziesięcioletnie brosze, krakowski gorset z XIX wieku, jeszcze z brokatową taśmą.


       Kolekcjonerzy odwiedzający giełdę tłoczą się przy zbiorach odznaczeń i przypinanych plakietek z podobiznami Stalina, Ho Chi Minha czy Mao Zedonga. Droższe od nich są np. odznaki klubowe Wisły Kraków. Oryginalna niemiecka maszyna do szycia z XIX wieku oczekuje nabywcy na równi z płócienną chustą z napisem: "Pamiątka z Wystawy Przemysłowo-Handlowej w Częstochowie 1909 rok".
Giełda staroci na Grzegórzkach wrosła w lokalny pejzaż. Nie jest też uciążliwa dla mieszkańców, gdyż nie odbywa się w bezpośrednim sąsiedztwie budynków mieszkalnych. Pojawiają się również na niej sprzedawcy starych kredensów, szaf, stolików, kwietników, parawanów, bieliźniarek pochodzących z pierwszej połowy XX wieku. Przedmioty te stanowią ofertę dla mniej wymagających i niezbyt zamożnych klientów. Nabywają je też kolekcjonerzy - amatorzy, którzy sami remontują meble.


       Na giełdzie realizowane są też zamówienia na co cenniejsze przedmioty, w tym również książki. Chodzi zwłaszcza o podręczniki akademickie i szkolne. W obrocie książkami celuje młodzież ucząca się, upatrująca w tym źródło gromadzenia funduszu na naukę, wakacje, czy też zakup sprzętu elektronicznego. Sezon na podręczniki szkolne na giełdzie zaczyna się zazwyczaj we wrześniu, kiedy ostatecznie wiadomo, czego wymagają nauczyciele. Podręczniki używane są tańsze od sprzedawanych w księgarniach średnio o 40, a czasami nawet 60 procent. Na giełdzie dominują książki wydane w ostatniej dekadzie, ale nie brakuje też starszych pozycji, które uważane są za lepsze. Dostępne są też wydawnictwa dla studentów. Spadek liczby klientów wynika z faktu, że potencjalni nabywcy starych podręczników, pod wpływem zmian programowych w szkołach, zmuszeni są do kupowania nowych książek. Nie zanosi się jednak na to, ażeby kiedykolwiek ludzie przestali korzystać ze starych podręczników.


      Na giełdzie, w każdą niedzielę, starocie i czasopisma oferuje około 1000 sprzedających, z czego 300 to osoby, posiadające stałą rezerwację miejsca.

Wróć na górę
Rozdział 5. Handel na placu targowym "UNITARG" pod okiem kamery oraz zegara



       Plac targowy "UNITARG" na Grzegórzkach jako pierwszy w Krakowie został wyposażony w system monitoringu. Inwestycja służyła poprawie stanu bezpieczeństwa na placu, jak też na jego obrzeżach. Stanowiła też realny wkład tutejszej Spółki Kupieckiej w program "Bezpieczny Kraków", skierowany przeciwko zagrożeniom, jakich mieszkańcy obawiają się najbardziej. Było to zamierzenie przekraczające znacznie obowiązki administratora placu, przyjęte z niezwykłym zadowoleniem zarówno przez Wydział Spraw Administracyjnych Urzędu Miasta Krakowa jak też Komisariat Policji Kraków - Grzegórzki. Stąd też inwestycja zrealizowana przez kupców nakładem 40 tys. złotych została częściowo dofinansowana przez gminę Kraków.


      Na system monitorowania terenu handlowego i jego bliskiego otoczenia składa się 14 kamer wizyjnych, zainstalowanych w różnych miejscach targowiska. Odbierany ze wszystkich kamer obraz zapisywany jest równocześnie, może być dzielony i w każdym czasie wywołany. Bardzo dobra jest jakość obrazu w niczym nie odbiega od tego, który pojawia się na ekranach telewizyjnych. Oko kamery dostrzega różne sytuacje, czasem nietypowe i ciekawe. Sprawcy wielu zdarzeń nie mogą uwierzyć, że są obserwowani i kamery nagrywają całe przestępstwo. Monitoring uzupełnia tzw. system antynapadowy, polegający na wyposażeniu w odpowiednie urządzenia zarówno pracowników ochrony, inkasentów, jak też biura Spółki Kupieckiej "UNITARG". Przedsięwzięcie w znacznej mierze przyczyniło się do wyeliminowania negatywnych zjawisk z tego miejsca masowego handlu oraz stworzenia wzorcowego i w pełni bezpiecznego placu targowego.


       Handel na placu targowym "UNITARG" znajduje się nie tylko pod okiem kamery, ale jest także nadzorowany przez wielkogabarytowy zegar, stanowiący jeden z elementów tzw. małej architektury miejscowego targowiska. Zegar sterowany jest oraz sprawdzany co 15 sekund przez centrum dyspozycyjne zlokalizowane we Frankfurcie nad Menem. Urządzenie jest całkowicie zautomatyzowane. Precyzyjnie wskazuje czas, po zapadnięciu zmroku włącza się podświetlenie i wyłącza się rano. Szyba jest odporna na uderzenie kamienia czy innego przedmiotu. Konstrukcja wniesie zapewne nowy akcent do bogatych już tradycji handlu targowiskowego na Grzegórzkach, wprowadzając np. zwyczaj spotykania się w tym miejscu - pod zegarem.


       Pomysł mierzenia czasu, a więc czegoś nie dającego się ani zobaczyć, ani dotknąć, jest jednym z najdowcipniejszych, na jakie człowiek wpadł. Pierwszy zegar miejski w Krakowie, pojawił się na wieży kościoła Mariackiego przed 1390 rokiem. Zanotowano wtedy wydatki dotyczące funkcjonującego już zegara, niewątpliwie mechanicznego. Czas miejscowy krakowski przez wieki regulowany był hejnałem z Wieży Mariackiej; w celu uzyskania większej dokładności od 19 lutego 1839 roku zegary krakowskie regulowano według znaku południa, dawanego chorągwią z dachu Obserwatorium Astronomicznego do strażnika na Wieży Mariackiej. Pod koniec XIX wieku zastosowano połączenie telefoniczne. Od początku XX wieku kontrolę czasu prowadziło Obserwatorium Astronomiczne Uniwersytetu Jagiellońskiego, a od 1 października 1928 roku do wybuchu II wojny światowej radiowe sygnały czasu nadawane były z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego.

Wróć na górę
Rozdział 6. Tradycje handlu na Grzegórzkach



      Kościół św. Mikołaja, zaliczający się do najstarszych budowli sakralnych Krakowa, wzniesiony został przy starym szlaku handlowym wiodącym na wschód. Był to kierunek, na którym, obok Śląska, największą aktywność rozwinęli kupcy krakowscy. Prowadził on z Krakowa przez Sandomierz do Włodzimierza Wołyńskiego i Kijowa. Stara tradycja wiąże powstanie XII-wiecznego kościoła św. Mikołaja z przybywającymi do Krakowa kupcami ruskimi. Świadczyć o tym może zarówno wezwanie, które nosi ten stary kościółek, jak też jego usytuowanie przy wyjściu z Krakowa na szlak wschodni. Czynnikami kształtującymi handel ze wschodem były też zapewne okresowe sukcesy w polityce ruskiej Kazimierza Sprawiedliwego i jego synów. Związki handlowe z Rusią szczególnie mocno zaznaczyły się w księstwie Włodzimierskim, stąd też wypada nam uznać sam Włodzimierz za jednego z głównych partnerów handlowych przedlokacyjnego Krakowa.


      Kościół św. Mikołaja gromadzi wokół siebie wiele grup zawodowych, związanych między innymi z handlem i rzemiosłem spożywczym. Są to przede wszystkim kupcy z placu targowego "UNITARG", którzy w tej świątyni gromadzą się na okolicznościowych nabożeństwach, odprawianych w intencji społeczności kupieckiej targowiska. Z kościołem, którego patronem od wieków jest św. Mikołaj, związali się cukiernicy, jest on także opiekunem duchowym krakowskiego cechu rzeźników i masarzy.


      Ulica Grzegórzecka po raz pierwszy na planie miasta pojawiła się w 1878 roku. Jej początkowy odcinek pierwotnie uważany był za część ulicy Wielopole. Czterysta lat temu obecną Grzegórzecką płynęła odnoga Wisły, a na obu brzegach rzeki swoje stragany rozkładali kupcy. Przy Blichu wystawiano płody rolne, przy Siedleckiego - rzemiosło. Na mocy przywileju królewskiego miasto w 1458 roku założyło warsztat do bielenia płótna, który mieścił się za kościołem św. Mikołaja, na przedmieściu Wesoła. Śladem tego jest dzisiejsza nazwa ulicy Blich, biegnącej równolegle do nasypu kolejowego, łączącej ul. Kopernika z ul. Grzegórzecką. Wesoła w średniowieczu zwana była przedmieściem przed Bramą św. Mikołaja, później także Wałem Krakowskim. Rozwój przedmieścia nastąpił w XIV - XV wieku; powstały wówczas: młyny, folusze, blech, rzeźnia miejska, topnie łoju, stajnie miejskie, odbywały się też targi bydła. W okresie Rzeczypospolitej Krakowskiej granicę Krakowa stanowiły okopy, których zadaniem było zapobieganie przemytowi trunków i kontrabandy. Wjazdu strzegło dziesięć rogatek, z których jedna znajdowała się na Grzegórzkach. Poza Krakowem właściwym można było wyróżnić trzy kręgi aglomeracji miejskiej. Najbliższy - obejmujący miasto Podgórze i leżące tuż poza granicami miasta gminy wiejskie, takie jak Grzegórzki, Nowa Wieś, Czarna Wieś, Zwierzyniec i Półwsie Zwierzynieckie oraz po drugiej stronie Wisły Dębniki czy Ludwinów - zajmowały tereny częściowo zurbanizowane i najściślej związane z Krakowem, przede wszystkim pod względem ekonomicznym. Naturalnemu wchłonięciu przez Kraków nawet tych najbliższych przedmieść stały jednak na przeszkodzie ograniczenia natury administracyjnej. Ścisła integracja gospodarcza była niemożliwa dlatego, że Kraków zamknięty był tzw. linią akcyzową, biegnącą niemal dokładnie wzdłuż granicy administracyjnej miasta. Podstawowe artykuły konsumpcyjne obłożone były na terenie Krakowa państwowym podatkiem pośrednim, tzw. akcyzą, a więc ceny ich były wyższe niż na przedmieściach. Aby nie dopuścić do przemytu towarów, otoczono Kraków wieńcem rogatek, w których pobierano opłatę akcyzową.


      W drugiej połowie lat 20-tych, w okresie prezydentury Karola Rollego, Rada Miejska zakupiła grunty na Grzegórzkach, między ulicą Grzegórzecką a cmentarzem żydowskim, z myślą o wybudowaniu hali targowej. Projekt ten, będący jedną z największych inwestycji miejskich, zrealizowano tuż przed wybuchem II wojny światowej, otwierając nowoczesną i bardzo funkcjonalną Miejską Halę Targową, która w prawie niezmienionym kształcie służy krakowianom do dziś. Plac obok hali stał się miejscem handlu ściągającym tłumy zarówno sprzedających, jak i kupujących. W czasie okupacji i przez kilkuletni okres powojenny handlowano tu używanymi ciuchami, czyli była to tzw. tandeta. Później przyjeżdżały drabiniaste wozy z okolicznych wsi wypełnione po brzegi głowami kapusty, workami ziemniaków, jabłek, zboża i innych produktów rolnych. Handlowano żywym drobiem, królikami, tu odbywały się targi gołębi i kanarków, a nawet, nielegalnie odławianych, dzikich ptaków. Tu od lat w każdą niedzielę miłośnicy książek mogą liczyć na zdobycie wymarzonej pozycji, której na próżno szukali w księgarniach, a entuzjaści staroci na kupno brakującego klosza do lampy naftowej.

Wróć na górę
Rozdział 7. Place targowe wpisane w krakowską tradycję i folklor



      Targi, kiedyś zwane jarmarkami, odbywały się na krakowskim Rynku od stuleci, a pierwsza wzmianka na ich temat pochodzi z 1310 roku. Trzeba przyznać, że tego typu przedsięwzięcia odgrywały dużą rolę zarówno w handlowym, kulturalnym, jak i towarzyskim życiu Krakowa. Na jarmarki przybywali kupcy z kraju i różnych stron świata, właśnie tutaj prezentowali i sprzedawali swoje towary, dzielili się doświadczeniami, a także poznawali miejscowe tradycje i obrzędy.


      Przechowywany w Niemczech rękopis z drugiej połowy XII wieku wzmiankuje o Krakowie jako mieście, w którym jest "kościół i targ". Chodzi tutaj o okolicę dzisiejszego pl. Wszystkich Świętych, gdzie w XII wieku został postawiony kościół pod wezwaniem św. Trójcy - dzisiaj oo. Dominikanów oraz rozpostarty przed nim plac handlowy. Na owym placu zainstalowane były jatki, czyli kramy o stałym charakterze. Zainstalowanie i funkcjonowanie tych jatek wymagało zgody księcia. Stanowiły one jego monopol. Dochody z handlu tam prowadzonego, mogły, z woli księcia, stanowić np. fundację na rzecz klasztoru.


      Arabski uczony Al-Idrisi, który w latach 1139 - 1154 sporządzał swego rodzaju encyklopedię geograficzną ówczesnej Europy, tzw. Księgę Rogera, nie omieszkał szczególnie podkreślić urody i wielkości Krakowa - miasta, gdzie nie brakuje domów, ogrodów, winnic i targów. Słowo "targ" w Polsce średniowiecznej oznacza nie tylko miejsce handlu, to także niezwykle istotna instytucja prawa stanowionego przez księcia. Instytucja ta, obok miejsca dozwolonego handlu, określała też jego termin. W powszechnym przekonaniu historyków, istnienie i funkcjonowanie targów przyczyniło się w znacznym stopniu do powstania nowoczesnych miast w Polsce. W przemianach tych zdecydowanie przodował Kraków, który obok pełnienia określonych funkcji politycznych był w pierwszym rzędzie osadą targową.


      W 1432 roku Władysław Jagiełło potwierdził prawa Krakowa do organizowania trzech jarmarków. Wiosenny, zwany "na św. Jakuba", "na św. Stanisława" lub "świętokrzyski", trwał "10 dni i dwa półdnia". Jesienny, zwany "na św. Michała" trwał zapewne tyle samo. Trzeci jarmark, zwany małym lub na "św. Wita", odbywał się w czerwcu i trwał 5 dni. Jarmarki te odbywały się zawsze na płycie Rynku Głównego i Małego.


      Krakowski rynek, który pamięta tak wiele ważnych dla kraju chwil, jest też miejscem, które od czasów lokacji miasta, związane było przede wszystkim z handlem. Gospodarzami tego placu czuli się zawsze kupcy, odczuwający radość widząc Rynek pełen gwarnego tłumu, kolorowych straganów i kramów, pachnący smażonym mięsem i grzanym winem. Dawny krakowski Rynek był podzielony na ściśle przestrzegane strefy handlowe. Przed kościołem Mariackim był targ żelazny, przed ul. Grodzką sprzedawano książki, pomiędzy kościółkiem św. Wojciecha a wylotem ul. Brackiej znajdowało się miejsce zastrzeżone dla handlu ołowiem, tzw. Targ Ołowiowy. Bogate pokłady tego metalu eksploatowano już w XIII wieku w pobliskim Sławkowie. Handel ołowiem w całości znalazł się w rękach krakowskich kupców. Jego rozmiary wzrosły znacznie, kiedy na przełomie XIII/XIV wieku rozpoczęto eksploatację dużo zasobniejszych złóż olkuskich, gdzie obok rudy ołowiu natrafiono także na pewne ilości srebra. O poważnych wielkościach obrotów handlowych ołowiem w Krakowie zaświadcza informacja z 1302 roku o istnieniu na rynku specjalnej "Wagi Ołownej". U wylotu ul. Wiślnej był Targ Węglowy, pomiędzy Wieżą Ratuszową a Sukiennicami tzw. Miejsca Powidlane, gdzie można było zaopatrzyć się w różne przetwory owocowe. Tuż obok swoje miejsce mieli kichlarze - wytwórcy pierników i ciast. Patrzyli na nich z ukosa piekarze, posiadający swoje jatki (inaczej kramy) z drugiej strony Ratusza, którzy dowodzili, że kichlarze tylko "przez łakomstwo dzieci rodziców do straty przynaglają". U wylotu ul. Sławkowskiej rozciągał się Targ Solny, który w Rynku Głównym istniał już w 1343 roku. Znajdował się on w północno-zachodnim narożniku Rynku, bliżej Sukiennic niż wylotu ul. Szczepańskiej. W roku 1630 zapisano kamienicę Hieronima Bełzy, dziś przy linii A-B, jako stojącą przed Domem Kuśnierskim, a "przeciwko składowi solnemu". Drobiem i ogólnie żywnością handlowano na połaci Rynku u wylotu ul. Brackiej. W pobliżu kościoła św. Wojciecha, przy Smatruzie, naprzeciwko Szarej Kamienicy, znajdował się Żydowski targ, zwany także żydowskim rynkiem, o którym wzmianki pochodzą z lat 1634 - 1648. Spotykane też były w Rynku targi: rybny - 1375 rok, Fischmargt - 1500 rok, chlebowy - 1429 rok, bednarzy - 1435 rok, Rakowy - 1625 rok. Prawdopodobnie nie tyle były to stałe nazwy części Rynku, ile chwilowe miejsca sprzedaży rozmaitych towarów. Od strony dzisiejszego pomnika Adama Mickiewicza były to tzw. Kramy Bogate, w których handlowano galanterią luksusową, od drugiej strony rozmaite budy: śledziowników, krupników, maselników, szewców itp. Prócz tego na Rynku mieściły się także inne kramy, rozmaite budy itp. Było to prawdziwe miasteczko gospodarcze, gdzie obok sprzedających i kupujących nie brakowało miejsca dla wszelkiej maści rzezimieszków. Rynek był bowiem centrum handlowym, administracyjnym, miejscem pokuty i kaźni. Z upływem lat i stuleci wewnętrzna zabudowa Rynku uległa zagęszczeniu, a u schyłku XVIII wieku liczba kramów sięgała 320. A kwiaciarki? Spotykamy je na płycie Rynku w pierwszej połowie XVI wieku. Stały dokładnie tam gdzie i teraz, a zwały się wdzięcznie "wieńczarkami", zajmując obszar Rynku od Sukiennic do kościoła NMP. Kwiaciarki spośród całego tłumu handlujących, na płycie Rynku, jako ostatnie podtrzymują wielowiekową tradycję. Stojąc w samym sercu Krakowa były kwiaciarki świadkami historycznych wydarzeń, scen ważnych, radosnych, czasem gorszących, których bohaterami byli ludzie znani i nieznani. Tak jak hejnał z wieży mariackiej, jak krakowskie gołębie, o których legenda powiada, że są to zaklęci rycerze i dworzanie księcia Henryka IV Probusa, tak krakowskie kwiaciarki od wieków są nieodłącznym elementem najpiękniejszego Rynku w Europie. Trzeba też zawsze dostrzegać niezwykłą funkcjonalność handlową lokacyjnego Krakowa. O roli jaką Kraków miał pełnić w tej dziedzinie świadczy przede wszystkim największy w Europie średniowiecznej plac handlowy - rynek ( rynek - mercata, kupiec - mercator ), z wpisanym w jego obwód wielkim domem handlowym - Sukiennicami.

Wróć na górę
Rozdział 8. Plac targowy w nowej szacie



      Kraków jest jednym z nielicznych miast w kraju, mogącym poszczycić się przeobrażeniem dawnych, zaniedbanych placów targowych w nowoczesne centra handlowe. Działania te zostały zapoczątkowane w czerwcu 1991 roku, kiedy to podjęto uchwałę Rady Miasta Krakowa ustalającą zasady prowadzenia i rozwoju miejskich targowisk. Na każdym z nich mogła powstać Spółka Kupiecka, złożona z osób prowadzących tam stałą działalność handlową. W wyniku negocjacji przeprowadzonych ze wszystkimi spółkami powstałymi na terenie miejskich placów targowych, kupcy przejęli targowiska w dzierżawę. Place zostały odnowione, a warunki handlowania i zakupów zmieniły się nie do poznania.


      Ewolucja wyglądu i funkcji placów zachodziła w ciągu całej historii miasta. Poprzednie nasilenie tego procesu miało miejsce u schyłku XIX i w pierwszej połowie XX wieku. Prezydent Krakowa Józef Dietl, ogłaszając w 1871 roku program unowocześniania miasta, wysunął konieczność wyasygnowania znacznych kwot na inwestycje miejskie, w tym restaurację targowisk. Jego ideę, dokładnie w 121 lat później, urzeczywistniać zaczęła Spółka Kupiecka placu targowego "UNITARG" na Grzegórzkach, która 16 stycznia 1992 roku zawarła umowę z gminą Kraków. Spółka zobowiązana została do przebudowy i modernizacji targowiska. Inwestycja obejmowała stworzenie pełnej infrastruktury, budowę obiektów i urządzeń handlowych, zgodnie z zatwierdzonym przez Gminę projektem. Unowocześnienie targowiska pochłonęło ogromne zasoby środków własnych handlujących na nim rodzin kupieckich. Ostateczny koszt inwestycji związanych z modernizacją i przebudową placu dzierżawionego od Gminy, znacznie przekroczył koszty planowane i wyniósł 3 mln złotych. Udziałowcy Spółki ponieśli te nakłady, przekonani o potrzebie zabezpieczenia miejsc pracy oraz majątku dla swoich następców. Upatrywano w tym szansę kontynuowania w rodzinie tradycji kupieckich oraz przekazywania ich z pokolenia na pokolenie. Stanowiło to zarazem alternatywę dla przetrwania kupiectwa w tej formie handlowania, mimo naporu sieci super i hipermarketów. Targowisko, wyposażone w obiekty stałe, w pełni porównywalne ze sklepami w powszechnym tego słowa znaczeniu, może tylko przyciągnąć więcej klientów.


      Plac targowy "UNITARG", po przebudowie i modernizacji zapoczątkowanej w lipcu 1993 roku, został oficjalnie 10 września 1997 roku, przekazany w służbę kupujących oraz sprzedających. Otrzymali oni plac czysty i uporządkowany. Na targowisku nie pozostało dosłownie nic ze starych zabudowań. Znikły stawiane bez ładu i składu liczne nieestetyczne budy oraz rzędy stołów. Brak było zaplecza sanitarnego, a w czasie deszczu, wszystko tonęło w błocie. Targowisko przedstawiało sobą bezładne rumowisko. Na obrzeżach placu zalegały przedmioty służące nielegalnemu handlowi. Były to stoliki, krzesełka, łóżka polowe i koszmarne kartonowe pudła. Handel odbywał się wszędzie, każdy skrawek wolnego miejsca, całe otoczenie Hali Targowej, uliczki i chodniki zostały zastawione budkami, straganami, rozstawionymi łóżkami polowymi i tzw. szczękami. Taka prowizorka ciągnęła się przez lata. Niektórzy rozkładali towar wprost na ziemi na gazetach i kartonach, a kupujący z trudem przeciskali się wśród tłumów, tamowali ruch pieszych, nie mieli zezwolenia na prowadzenie w tym miejscu działalności. Handel w takich warunkach urągał wszelkim zasadom higieny oraz kultury obsługi klienta. Uciążliwości placu dla okolicznych mieszkańców nie trzeba już wspominać. Głosy krytyki były coraz ostrzejsze, domagano się zmian.


      Projekt architektoniczny przebudowy i modernizacji placu sporządził, nieżyjący już, architekt Zygmunt Misiak, zgodnie z wolą kupców przeznaczając do zabudowy pawilonami murowanymi tylko 20% całej powierzchni. Mogła ona w znacznie większym stopniu być wykorzystana na działalność handlową. Wyłącznie dla drobnych sprzedawców przeznaczono 1.000 m2, spośród 2.832 m2 całej powierzchni. Powstały 33 budynki murowane o powierzchni od 9 do 20 m2, z zapleczem sanitarnym i bieżącą wodą. Zbudowano 19 stałych straganów z parasolami oraz 30 stołów pod wspólnym dachem. Podciągnięto kanalizację, również przeciwburzową, cały plac wyłożono kostką brukową. Obniżone krawężniki spowodowały, że targowisko stało się łatwo dostępne dla osób na wózkach inwalidzkich.


      Zrealizowane inwestycje, poparte sprawnym zarządzaniem, spowodowały, że administrowany przez Spółkę Kupiecką plac targowy "UNITARG" zmienił gruntownie wygląd, stał się atrakcyjny tak dla kupujących jak też sprzedających. Wpłynęło to na ożywienie targowiska, a co za tym idzie znaczące zwiększenie wpływów dla Gminy. Jej dochody pochodziły z tytułu opłat targowych, zwielokrotnionego czynszu dzierżawnego, podatków w formie karty podatkowej oraz podatku zryczałtowanego. Nawiązali tym kupcy z Grzegórzek do tradycji z dalekiej przeszłości, kiedy zakładanie i funkcjonowanie placów targowych przyczyniło się w znacznym stopniu do powstania nowoczesnego Krakowa, zapewniając mu ekonomiczną potęgę. Przysparzając też miejskiej sakwie coraz to więcej "grosiwa" udowodnili, że zasada: "bogaty kupiec - dostatni obywatel - zasobne miasto" jest w pełni aktualna, potwierdzając, że także dziś kondycja kupiectwa krakowskiego jest warunkiem zasobności miasta.


      Plac targowy "UNITARG" posiada opinię jednego z najtańszych tego rodzaju centrów handlowych miasta. Jego klientami są między innymi renciści, bezrobotni, wielodzietne matki czy najubożsi krakowianie. Szukają nie tylko towarów tańszych, ale także lepszych jakościowo. Kupują przede wszystkim produkty rolne z pierwszej ręki, prosto ze wsi, podstawowe artykuły spożywcze. Z towarów przemysłowych nabywają głównie tekstylia, obuwie, artykuły chemii gospodarczej, przedmioty domowe trwałego użytku i inne. Targowisko tętni życiem od wczesnych godzin rannych do zmierzchu. Codziennie odwiedza je kilka tysięcy osób, wśród nich nie brak wiernych stałych klientów. Miejscowi kupcy odczuwają radość widząc targowisko pełne gwarnego tłumu, kolorowych kramów i straganów, pachnących świeżymi jarzynami, warzywami oraz owocami. Wystawiane są one na sprzedaż bez względu na porę roku i warunki pogodowe. Tu przywożą płody swojej ziemi i owoce gospodarstw producenci z najodleglejszych stron, by zbyć je na Grzegórzkach. Przyjeżdżają ze Skały, Proszowic, Wawrzeńczyc i Słomnik. Zainteresowanie budzą stragany z owocami wyborowymi, spiętrzone malowniczo. Jabłka wytarte do połysku, ułożone rumieńcami w stronę klienta. W lecie, jesienią - wielki targ jagód, pomidorów, ogórków, żeby już o sławnych śliwkach węgierkach nie wspominać. Jest na co patrzeć, targować, kupować. Zachwalają swój towar piekarze, masarze, cukiernicy. Od lat stale na Grzegórzkach handlują kobiety wiejskie, mając stałych odbiorców serów, masła i śmietany. Kwiaty na placu targowym "UNITARG" są cały rok. Moc kwiatów, nawet w tęgie mrozy.


      W zimie wolne tereny zajmują przekupnie choinek, stragany z bańkami, anielskimi włosami, łańcuchami z kolorowego papieru. Na wiosnę, przed Wielkanocą, rosną stragany z koszyczkami, barankami i kurczaczkami. Oprócz wymienionych, jeszcze tysiąc i jeden towarów klient znajdzie na targowisku. Jest też tutaj jedyny sklep z wikliną i wyrobami naturalnymi w którym piętrzą się wszelkiego rodzaju wyroby z wikliny: kosze, koszyczki, szafki, drewniane krzesełka, wazoniki, skrzyneczki, fotele, regały, kuchenne drobiazgi i inne. Ich wytwarzaniem zajmują się całe rodziny. Plecionkarski fach, będący bardzo starym zawodem rzemieślniczym, przekazywany jest z pokolenia na pokolenie. Praca odbywa się chałupniczo. Zaletą wyrobów z wikliny jest ich trwałość i praktyczność. Oferta prezentowana na Grzegórzkach przypomina, że wikliniarstwo przez lata było jedną z naszych narodowych specjalności. Od Rącznej, Jeziorzan i Wołowic z jednej strony Krakowa, po Niepołomice z drugiej. Największe wiklinowe zagłębie w Polsce znajduje się w okolicach Rudnika nad Sanem. Tam z produkcji tej żyje 30 wsi, a plantacje zajmują obszar kilku tysięcy hektarów. Co roku w Rudniku odbywają się konkursy na najlepsze wyroby, między innymi Biennale Wikliny Artystycznej. Wystawiane prace dowodzą temu, iż z wikliny można wypleść dosłownie wszystko. Wiklina, poza plecionkarstwem, znajduje zastosowanie także w innych dziedzinach. Za przykład mogą służyć, ostatnio coraz głośniejsze, elektrownie wykorzystujące niektóre odmiany wierzby jako paliwo.


      Spółka Kupiecka placu targowego "UNITARG" zalicza się do prężnie działających podmiotów gospodarczych. Zapewnia miejsce pracy dla 200 - 250 osób stale handlujących, wśród nich nie brakuje takich, którzy zawodowi temu są wierni z pokolenia na pokolenie. Od lat tkwią tu rodziny: Jelonków, Tomasików, Cyganów i Łapków. Wrośnięta w historię placu jest Józefa Mistak, która do ostatnich dni sprzedawała tu gliniane donice. Równocześnie w pełni udało się zachować charakter oraz folklor targowiska, nawiązującego do dawnych placów rolnych, pełnych swojskiego uroku.

Wróć na górę
-Wersja do pobrania i wydruku -
:hammer:   Wersja do wydruku - dokument Word: 10 stron Arial 10pkt
Wróć na górę